Wyróżnienie w konkursie portalu i wydawnictwa OFICYNKA

KATARZYNA PORTYKUS

CZARNO NA BIAŁYM

Jest piątek. Godzina 21.15. Jak zwykle o tej porze pracuję w swoim mieszkaniu, spoglądając na "hit" tygodnia. W tym tygodniu popularna telewizja emitowała "Milczenie owiec". Lubiłem postać Hannibala Lectera. Nie dość, że w roli głównej występował znakomity Anthony Hopkins, to dodatkowo sylwetka granej przez niego postaci stanowiła doskonały trening dla umysłu psychologa. W czasie, gdy Clarice Starling przeprowadzała wywiad z doktorem Lecterem w zakładzie zamkniętym, zadzwonił mój telefon.
- Malec - powiedziałem do słuchawki.
- Dzień dobry. Tu Arachnowski. - Był to komendant komisariatu III w Gdyni. Często z nim współpracowałem. - Czy udało się panu coś wywnioskować z raportów? Szczerze powiem, że prezydent miasta nalega na szybkie rozwiązanie sprawy. Nie muszę panu przypominać, że od 5 lat w Gdyni nie wydarzyła się zbrodnia tego typu.
- Wiem, komendancie. Właśnie skończyłem zapoznawać się z dokumentami. Mam w głowie charakterystykę sprawcy. - Rzekłem niemal zgodnie z prawdą.
- Cieszy mnie to, Malec. W takim razie czekam na raport. Im szybciej, tym lepiej, prawda? Żegnam. - Odparł Arachnowski i tymi słowami zakończył rozmowę ze mną.
Jestem 42-letnim psychologiem policyjnym z trzynastoletnią praktyką. Praca z policją to dla mnie codzienność. Jednakże podczas lektury stwierdziłem, że to morderstwo będzie ciężkim orzechem do zgryzienia.
Otóż, 15 czerwca 2011 roku odebrano na komisariacie telefon. Słowa osoby po drugiej stronie brzmiały: "Ratunku! Błagam, przyjedźcie jak najszybciej na Morską 12/10! Znalazłem mojego kolegę całego we krwi, chyba nie ... żyje! Boże, ile krwi...". Usłyszano jak rozmówca upadł. Po przyjeździe funkcjonariuszy okazało się, że drzwi są otwarte, a chłopak, który dzwonił, zemdlał na widok kałuży krwi. Wezwano lekarza sądowego, który najpierw ocucił żywą istotę, a następnie stwierdził zgon chłopaka, leżącego na podłodze łazienki.

Kolega, który zdążył zawiadomić policję, ma na imię Karol. Natomiast jego kolega,
z którym wynajmował mieszkanie od 3 lat, nazywał się Marcin Adamowicz. Marcin studiował budownictwo na Politechnice Gdańskiej, a Karol kończy nawigację na Akademii Morskiej. Karol właśnie wrócił z półrocznych praktyk, odbywających się na statku. Zastał on Marcina leżącego na podłodze w łazience, niemal całkiem nagiego (miał na sobie białe bokserki w czarne groszki), z twarzą przykrytą niewielkim ręcznikiem. Chłopak najwyraźniej został napadnięty przed kąpielą.
Technicy zabezpieczyli ślady obuwia typu glany. Sprawca nosi buty rozmiaru 42. Niestety, poza odciskami palców właścicieli nie znaleziono innych odcisków w mieszkaniu. Zgodnie ze zdjęciami wykonanymi przez techników, obok ciała leżała kartka z kalendarza. Była to kartka z 13 czerwca bieżącego roku. Imieniny obchodzili Antoni i Grzegorz. Na odwrocie znajdował się przepis na bigos. Było to Święto Żandarmerii Wojskowej. Według Karola z mieszkania nic nie zginęło, ani nic do niego nie przybyło. Ciężko było mu to stwierdzić, ponieważ nie było go w Gdyni pół roku.
Lekarz sądowy ustalił, że zgon nastąpił między 13 a 14 czerwca. Śmierć spowodował uraz tylnej części głowy, który nastąpił po silnym uderzeniu twardym przedmiotem. Takim przedmiotem mógł być na przykład kamień średniej wielkości lub kubek. Chłopak nie miał szans przeżycia, gdyż doznał wstrząsu mózgu, a następnie w wyniku upadku na kafelki - pęknięcia czaszki. W ciągu mniej niż 5 minut nastąpił zgon. Lekarz nie znalazł innych obrażeń ciała.

W ciągu tygodnia policjanci przeprowadzili rozmowy ze znajomymi Marcina, którzy trzymali się z nim na uczelni, jak i poza nią. Marcin nie spotykał się z żadną dziewczyną. Nigdy nie wyraził zainteresowania płcią przeciwną. Chłopak lubił chodzić na imprezy do popularnych trójmiejskich klubów. Nie palił papierosów i pił niewiele alkoholu. Stronił od bójek. Koledzy wyrażali się o nim z wyraźną sympatią, a jego śmierć nimi wstrząsnęła.

Od Karola funkcjonariusze dowiedzieli się, że Marcin mieszkał w sierocińcu do lat 18. Potem został zatrudniony jako kelner w restauracji znajdującej się na ulicy Traugutta
w Gdańsku. Szef tego punktu gastronomicznego był bardzo zadowolony z Marcina. Był on punktualny, dokładny i miły dla gości. Niestety, rozmowy te nie wniosły nic do sprawy.
Po analizie zawartości komputera eksperci jedynie dowiedzieli się, że ofiara była pracowitym studentem o zainteresowaniach muzycznych i sportowych. Ostatnio do sieci logował się o 13.21 13 czerwca.
Po 5 dniach otrzymałem dokumentację z prośbą o "natychmiastowe zapoznanie się
z raportami lekarza oraz policjantów i sformułowanie wniosków, które mogą doprowadzić do schwytania mordercy". Zgodnie z poleceniem - zapoznałem się. Podczas czytania raportów zanotowałem sobie dwa słowa: sierociniec i wojsko. Zadzwoniłem do funkcjonariusza przydzielonego do tej sprawy - o zabawnym nazwisku - Gadaj. Najśmieszniejsze było to, że jest mrukiem. Nigdy nie odzywał się ponadto, co konieczne.
- Komisariat III. Słucham? - Odpowiedział Antoni Gadaj.
- Hej. Z tej strony Malec. Czytam raporty w sprawie Adamowicza. Nie znalazłem żadnych szczegółowych informacji na temat sierocińca i wojska. Możesz powiedzieć mi coś na ten temat? - Spytałem.
- Jasne. Matka nie zgłosiła się po niego do szpitala. Przekazano dziecko do adopcji, lecz nikt nie był nim zainteresowany. Po miesiącu skierowano dziecko do bidula. Nad związkiem Adamowicza z wojskiem pracujemy nadal. Do tej pory udało nam się ustalić od znajomych ofiary, że spotykał się on z mężczyzną w średnim wieku, który ubierał się w stylu wojskowym. Nosił glany. Niestety, podczas tych krótkich rozmów zawsze kłócili się. Karol o tym mężczyźnie nic nie wie. - odrzekł funkcjonariusz Gadaj.
- Ok. Dzięki za informacje. Do usłyszenia.
Na tej podstawie jestem w stanie wstępnie wykonać charakterystykę mordercy. Zrobiłem sobie herbatę z czterema łyżkami cukru w kubku z napisem "Don't worry, be happy " i zabrałem się do pisania raportu:

"Sprawca jest osobą opanowaną. To prawdopodobnie mężczyzna. Łatwo ulega takim emocjom jak: gniew, złość czy strach, co może powodować gwałtowne zachowania. Jednakże nie pokazuje swoich uczuć w otoczeniu współpracowników czy domowników. Emanuje dużą siłą, co pokazał wywołując śmierć poprzez gwałtowne uderzenie niewielkim przedmiotem. Prawdopodobnie nie posiada stałego partnera. Prawdopodobnie ubiera się w strój wojskowy, ponieważ lubi kamuflować się lub też pracuje/pracował w wojsku. Przykrycie ręcznikiem twarzy ofiary symbolizuje, że pomiędzy sprawcą a ofiarą istnieje związek. Może to być związek partnerski lub też rodzinny (syn-ojciec, brat-brat). Porzucenie kartki kalendarza obok ciała może świadczyć o pośpiechu lub wyżej wspomnianym związku z ofiarą."

Dwa tygodnie po wysłaniu mojego raportu do komendanta, przechodząc obok komisariatu intuicyjnie go odwiedziłem. Okazało się, że schwytano mordercę. Jest nim starszy brat Marcina Adamowicza, który pracował w wojsku i jest obecnie na emeryturze. Postanowił odwiedzić brata. Jednak ten nie chciał go znać. Po kilku najściach Marcina w pracy, brat Grzegorz zdenerwował się. Przyszedł do niego 13 czerwca o godzinie 17.30. Na widok brata podniósł ozdobny, ułamany z jednej strony kamień z szafki i uderzył nim brata. Kamień zabrał, a kartka wyleciała mu z kieszeni. Dochodzenie trwa nadal.
Żałuję, że ucierpiał 22 - letni student Marcin. Całe życie stało przed nim otworem. Patrząc na Bałtyk przez okno mieszkania natchnęła mnie pewna myśl: im więcej "czarnych kropek" na świecie, tym więcej pracy przede mną. Tak rozmyślając, zasnąłem.

:: Beletrystyka
:: Podręczniki
:: Wspomnienia
:: Kryminały
:: Inne
:: Po angielsku

W dziale "Popularne":
:: As w rękawie
:: Adwokat
:: Colorado Kid
:: Cień znad jeziora
:: Decathexis
:: Deja Dead
:: Diabelska przypadłość
:: Giń
:: Kryminały
:: Krwawe zbrodnie
:: Komisarz Maciejewski
:: Kości w proch
:: Koszmar na miarę
:: Nagie kości
:: Największa przyjemność świata
:: Okruchy śmierci
:: Predator
:: Poniedziałkowa żałoba
:: Pogrzebane tajemnice
:: Śmiertelny koktajl
:: Śmierć za dnia
:: Ślad
:: Uwikłany
:: Wyspa Psów
:: Zegarmistrz
:: Zabójcza podróż
:: Zakopane: Luftkurort 1940

:: Jak odczytać fałszywe dokumenty i numery VIN
:: DISCOVERY - Zbrodnie, które wstrząsnęły światem
:: Człowiek z Maree
:: Tajemnica Gatton
:: Tutoriale kryminalistyczne

:: NOWE! Puzzle

:: Przygody detektywa Maxa

:: Quiz
:: VIII Edycja Konkursu Wiedzy Kryminalistycznej im. prof. Brunona Hołysta
:: Test wiedzy o historii medycyny
:: Test wiedzy o kryminalistyce i medycynie sądowej
:: Układanka
:: Zagadki kryminalne

"Po latach okazało się, że Nieuchwytny Bill był tak nieuchwytny, ponieważ nikt go nigdy nie ścigał..."


GALIEL@WEBGROUP 2005