strona: 1, 2, 3

Z ideą fatalizmu (np. z rezygnacyjną i fatalistyczną koncepcją "koła fortuny"), głoszoną przez część ówczesnych humanistów, Paracelsus również zgodzić się nie może; bo przecież sam człowiek jest twórcą swego szczęścia, a także nieszczęścia, które sprowadza na siebie popełniając błędy. Krytykując wszelkie odmiany fatalizmu, podkreśla różnorodność związków człowieka ze światem.
Antropologia Paracelsusa wychodząc od tradycyjnych spekulacji na temat mikrokosmosu i makrokosmosu, i zachowując w pewnym sensie ówczesne założenia religijno - metafizyczne, zmierza w kierunku uczynienia człowieka potężną istotą, w której miałyby się koncentrować wszelkie twórcze moce bytu. Zakłada przy tym równość "małego świata" człowieka wobec "świata wielkiego", czyli wszechświata; uważa, że oba te światy podlegają temu samemu rodzajowi i stopniowi rozwoju, przy czym człowiek jest "piątym elementem" - kwintesencją wszystkiego.
W nauce i filozofii hermetycznej (dostępnej tylko dla wtajemniczonych), którą uprawiał Paracelsus wszystko, co zewnętrzne i wewnętrzne tworzy jedną konstelację, której elementy wzajemnie oddziałują na siebie. Gwiazdy "zewnętrzne" mają wpływ na człowieka - to wiemy z astrologii; ale Paracelsus tworzy teorię "gwiazd wewnętrznych", odpowiedzialnych za twórcze siły i generalnie za głębokie dążenia ludzkiej osobowości. Owe "gwiazdy wewnętrzne" są przyciągane przez "duszę świata" i jednocześnie przyciągają ją samą. I podobnie jak ziemskie pożywienie zaspokaja potrzeby naszego ciała (bo ciało i krew pochodzą z ziemi), tak "duchowe" pożywienie zaspokaja potrzeby naszego "ciała gwiezdnego" (bo nasze zmysły i umysł pochodzą ze świata gwiazd), które dzięki temu ma możliwość życia i wzrostu. "Duszę/ducha świata" spiritus mundi uważa Paracelsus za "alchemika świata" umożliwiającego jednostce, która powstała z materia prima, zmierzać ku temu, co Paracelsus nazywa materia ultima. Byłby więc człowiek ogniwem pośrednim między owymi biegunami. Dla Paracelsusa ów "alchemik świata" to tzw. archeus.
"Jeśli makrokosmosem [wszechświatem] rządzi Bóg, tak mikrokosmosem [człowiekiem] rządzi duch osobniczy, wewnętrzny alchemik, archeus" - pisze.
Paracelsus patrzy na ludzkie życie z zupełnie innego niż religijny czy też czysto filozoficzny punkt widzenia - mianowicie z pozycji "sztuki Wulkana". Podkreśla symboliczny sens ognia i jego twórczą rolę w rozwoju człowieka, bowiem rozwój ten polega właśnie na "przepalaniu" wszelkich przeciwieństw pomiędzy "ziemskim" a "gwiezdnym" ciałem człowieka, dzięki czemu może wznosić się on ku boskiemu życiu, ku "wielkiej mądrości, ku wielkiej sztuce, ku rozjaśnianiu wielkich tajemnic".
Paracelsus twierdził, że wyższym stopniem filozofii jest ten jej rodzaj, który ma na uwadze nie hamowany niczym proces poznania przyrody. Ma to być filozofia posługująca się światłem naturalnym - rozumem, a nie światłem łaski - wiarą. Twierdził, że Boskość odzwierciedla się w Naturze i że rozpoznanie tego stanu rzeczy jest zadaniem człowieka. W dziele "Paragranum" pisał: "Z przyrody pochodzi lek i z niej początek bierze lekarz." Całe życie starał się znaleźć drogi dotarcia do całej prawdy o rzeczywistości, czyli do Mysterium Magnum (pansofia). Paracelsus jako lekarz uważał, iż podstawą medycyny jest astronomia, filozofia, alchemia i . cnoty lekarza. Czy o tych ostatnich lekarze współcześni pamiętają? Odpowiedź pozostawiam Wam samym.
System Paracelsusa był, jak na owe czasy, rewolucyjny. Opierał się bowiem na samorozwoju adepta medycyny, który musiał podołać wyjątkowym wymogom, jakie stawia przed człowiekiem powołanie lekarza - sługi cierpiących. Lekarz ma być nie tylko świadomy pełnej odpowiedzialności za własne czyny, ale i swego szczególnego posłannictwa rozumianego jako indywidualne dążenie do doskonałości zgodnie z ewangelicznym przesłaniem Jezusa.
Wielki reformator, oprócz niepodważalnych zalet i talentu, posiadał również wiele przywar.

Grób Paracelsusa w kościele św. Sebastiana w Salzburgu

Miał skłonność do hulaszczego trybu życia i często bywał pijany, by nie powiedzieć, że przeważnie. Ponoć swoje słynne dzieła dyktował, komu popadło, a czas jakiś humaniście Janowi Oporinusowi, który twierdził, że "jego mistrz" czyni to, znajdując się z reguły w kompletnym zamroczeniu alkoholowym. Co ciekawe, czyni to tak sprawnie i bezbłędnie, że trudno byłoby znaleźć osobę trzeźwą, która mogłaby cokolwiek poprawić. Tak więc większość wolnego czasu Paracelsus spędzał na pijatykach i hulankach po karczmach, na ogół w towarzystwie najróżniejszych znachorów, cyrulików, kowali, alchemików, wróżbitów, Cyganów. Od nich też zdobywał dodatkowe i bardzo mu pomocne wiadomości na temat różnorakich metod i środków leczenia.

Paracelsus zmarł 24 września 1541 roku w Salzburgu. Mając - jak pamiętamy - krewki, impulsywny charakter, wywołał burdę w miejscowej gospodzie i został tak poważnie poturbowany w bójce, że w kilka dni zmarł. Niestety nie udało mu się wyleczyć samego siebie z odniesionych ran. Pochowano go na cmentarzu św. Sebastiana, między zmarłymi pensjonariuszami miejscowego przytułku dla ubogich. Pamiętał o "swoich" biednych. Kazał im bowiem przekazać wszystko co posiadał.
Ekstrawagancki tryb życia Paracelsusa spowodował, iż stał się na długo bohaterem niezliczonych anegdot, opowieści i legend. Jego niezwykła osoba, jak również całokształt działalności, dostarczyły zapewne dodatkowych rysów charakterystycznych dla literackiej postaci doktora Fausta Goethego. Mając na uwadze niezwykłą namiętność badacza, sądzono bowiem powszechnie, iż Paracelsus zawarł pakt z diabłem.
Przyglądając się postaci Paracelsusa nie sposób nie dostrzec, jak pełnym rozmaitych sprzeczności był człowiekiem. Z jednej strony jest jednym z czołowych przedstawicieli renesansowej filozofii przyrody w jej okultystycznej odmianie, uważany jest za ojca nowożytnej chemii i prekursora nowożytnej medycyny, farmakologii i toksykologii, z drugiej zaś należy widzieć w nim założyciela i teoretyka szkoły alchemii mistycznej, czyli takiej, która porzuca praktyczne próby dokonywania transmutancji metali na rzecz praktyk czysto duchowych.

Paracelsus w Polsce i szkoła paracelsystów

Wspomniałem, iż powrócę do wątku pobytu Paracelsusa w Polsce. Jakie mogły być konsekwencje tego wydarzenia? Szwajcarski lekarz zatrzymał się w Polsce ok. roku 1520 i propagował tu swe nauki alchemiczno-medyczne. Spotkały się one ze sporym zainteresowaniem, a jego pisma cieszyły się dużą poczytnością. Paracelsus prowadził publiczne dysputy z lekarzami w Gdańsku, Wilnie. Oczywiście w miastach, które odwiedzał, pozostawiał swych uczniów i gorących wyznawców zwanych z czasem paracelsystami. Działo się to za czasów Zygmunta Starego.
Wizyta ta miała duże znaczenie dla rozwoju polskiej alchemii i medycyny; tym bardziej że idee paracelsystów miały konkretne praktyczne zastosowania. Zainteresowanie alchemią i nowymi teoriami medycznymi objęło nie tylko badaczy natury i lekarzy, którzy wkrótce kultywowali naukę Paracelsusa, np. Jerzy Retyk, Aleksander Suchten - lekarz Zygmunta Augusta, ale i możnych tego świata, do których docierała sława genialnego lekarza.
Wizyta Paracelsusa w Polsce przyczyniła się też do zespolenia medycyny i farmacji z alchemią. W XVI wieku pojawił się nowy tytuł naukowy - chemika i alchemika w jednej osobie: aromatorius alchimista dictus. Ośrodkiem paracelsystów polskich stał się Kraków.

:: Jak odczytać fałszywe dokumenty i numery VIN
:: DISCOVERY - Zbrodnie, które wstrząsnęły światem
:: Człowiek z Maree
:: Tajemnica Gatton
:: Tutoriale kryminalistyczne

:: NOWE! Puzzle

:: Przygody detektywa Maxa

:: Quiz
:: VIII Edycja Konkursu Wiedzy Kryminalistycznej im. prof. Brunona Hołysta
:: Test wiedzy o historii medycyny
:: Test wiedzy o kryminalistyce i medycynie sądowej
:: Układanka
:: Zagadki kryminalne

"Teoria transformacji osobowości wg Wieniedikta Jerofiejewa : Z rana jestem o tyle bardziej posępny w stosunku do mnie normalnego, o ile weselszy w stosunku do siebie zwykłego byłem wieczorem".


GALIEL@WEBGROUP 2005