strona: 1, 2, 3

Rafał Skowronek

PARACELSUS (1493-1541)

"Paracelsus" - autor Quentin Massys

Chciałbym przybliżyć Wam postać nietuzinkową, o znaczeniu, nie boję się tego napisać, rewolucyjnym dla rozwoju medycyny. Być może część z Was kojarzy skądś Paracelsusa, bo o nim będę pisał. Wiele aptek czy gabinetów medycznych jest tak nazwanych. Ja sam po raz pierwszy zetknąłem się z tą postacią jeszcze w czasach licealnych, na zajęciach z przysposobienia obronnego, przy omawianiu zatruć. Za chwilę postaram się Wam udowodnić, że warto zapamiętać tego wybitnego lekarza i czerpać z jego dorobku, który w wielu aspektach pozostaje niezwykle aktualny.

Biografia

Nie sposób zastanawiać się nad znaczeniem i dorobkiem danej osoby, nie poznawszy jej biografii. Przyjrzyjmy się, więc życiu Paracelsusa a właściwie Phillippusa Aureolusa Theophrastusa Bombastusa von Hohenheima, gdyż takie było jego prawdziwe imię. Urodził się 17 grudnia (podaje się też datę 10 listopada) 1493 roku w miejscowości Einsiedel nieopodal Zurychu w Szwajcarii.

MS Ferguson 219

Jego ojciec - Wilhelm Bombast z Hohenheim nota bene nieślubny potomek wielkiego mistrza Zakonu Joannitów, Jerzego von Hohenheima) był uznanym lekarzem, który oprócz medycyny uprawiał też amatorsko filozofię przyrody. Nadając swemu synowi imię Teofrasta, uczynił to na pamiątkę wielkiego botanika greckiego o tym samym imieniu - marzył bowiem, aby jego syn kontynuował wielkie dokonania słynnych badaczy przyrody.
Od ojca młody Teofrast nauczył się nie tylko medycyny, ale i sporo na temat alchemii, astrologii. Ojciec zaopatrzył go też we wszelkie ważne książki medyczne i alchemiczne. I ojciec właśnie był jedynym człowiekiem, którego później wspomina Paracelsus z miłością.

Licząc sobie lat czternaście, opuszcza Paracelsus dom rodzinny i odtąd, wzorem wielu młodzieńców z tamtych czasów, wędruje po świecie w poszukiwaniu wiedzy medycznej. W wieku lat szesnastu podejmuje studia na uniwersytecie w Bazylei; słucha też wykładów w Wiedniu, Lipsku, Heidelbergu i innych renomowanych uczelniach tamtych czasów.

Niestety, wszędzie rozczarowany jest poziomem nauczania opartego na bezkrytycznym szacunku dla książkowej wiedzy.

W Wurzburgu zostaje uczniem maga Trithemiusa, z którego polecenia pracuje w laboratorium bogatego alchemika i geologa w jednej osobie, Sigismunda Fuggera.

Podróżuje do Włoch (gdzie przez jakiś czas jest lekarzem wojskowym, a na uniwersytecie w Ferrarze w 1516 roku uzyskuje dyplom medyka), Niemiec, Francji, Hiszpanii, Portugalii, Niderlandów, Anglii, Szwecji, Danii, Rosji; odwiedza także Polskę (do tego jeszcze powrócę), Litwę, Bałkany, dociera nawet do Konstantynopola, a nawet do Egiptu, Arabii i Palestyny. Nieprzerwanie też leczy.
W 1526 roku Paracelsus zostaje lekarzem miejskim w Bazylei oraz profesorem tutejszego uniwersytetu. Sprawiły to liczne sukcesy i sława nowatorskiego medyka. Jest jednak Paracelsus nader niekonwencjonalnym, kontrowersyjnym wręcz wykładowcą; zadziwia swych uniwersyteckich konserwatywnych kolegów tym, że wykłada po niemiecku, czyli w języku "sług i dziewek służebnych", a nie - co było wówczas regułą - po łacinie. Nie używa też przysługującej mu togi, tradycyjnego czerwonego stroju doktorskiego, lecz ubiera się niczym prosty chłop i pojawia się na wykładach w zniszczonym "bardzo prywatnym" ubraniu lub przywdziewa zwykły laboratoryjny kitel, w którym paraduje również po ulicach Bazylei. Mało tego, tematy swoich wykładów umieszcza na uniwersyteckiej tablicy ogłoszeń i zaprasza na nie wszystkich mieszkańców miasta, a nie tylko studentów. Dzięki temu można było w auli spotkać obok żaków "cały nieokrzesany tłum złożony z cyrulików, alchemików, cyganów i wszelkiej maści szarlatanów". Owa niekonwencjonalna postawa Paracelsusa spowodowała natychmiast wzrost liczby studentów wydziału medycznego.
W połowie XVI wieku wiedza medyczna opierała się prawie wyłącznie na naukach Greków - Hipokratesa, Galena z Pergamonu oraz arabskich lekarzy i filozofów - Avicenny i Averroesa. Nie do pomyślenia było wówczas powątpiewać w ich nauki czy je kwestionować. A jednak znalazł się ktoś, kto bez wahania to uczynił. Tym kimś był właśnie Paracelsus. Paląc książki uznanych autorytetów medycznych i odsądzając ich od czci i wiary, dokonuje Paracelsus niejako symbolicznego dopełnienia innego swego burzycielskiego gestu. Otóż 9 czerwca 1527 roku napisał tekst zatytułowany "Intimatio" (Wyznanie) [badacze nazywają go "Programem Bazylejskim"], którego adresatami byli jego studenci. Występuje w nim otwarcie przeciw skostniałym i dogmatycznym poglądom ówczesnej akademickiej medycyny, zapowiadając rozprawę z "błędami przeszłości".
Uniwersytecka kariera Paracelsusa nie trwa długo. Jego ustawiczne utarczki z władzami Bazylei odnoszą ten skutek, iż także i resztę życia Paracelsus spędza na nieustannych podróżach, nie mogąc i nie potrafiąc nigdzie zagrzać miejsca na dłużej; przede wszystkim z racji swego krzepkiego temperamentu, a nie tylko z powodu wyznawanych nonkonformistycznych poglądów medycznych. Podczas kolejnych wędrówek Paracelsus pisze traktaty, pracuje nad doskonaleniem swej metody w alchemii i medycynie, którą określa mianem sztuki spagirycznej. Istotą owej sztuki było - mówiąc najprościej - rozkładanie ciał złożonych na składniki i ponowne ich tworzenie przez łączenie części składowych.
Najczęściej podróżuje konno ze swoją słynną torbą skórzaną, w której wozi rękopisy i najpotrzebniejsze przybory do doświadczeń chemicznych oraz z wielkim mieczem o rękojeści zakończonej kulą, w której przechowywał lekarstwa dla chorych oraz ponoć ukrywał pigułki opium, którego podobnie jak alkoholu nadużywał. Ludzie mu nieprzyjaźni twierdzili, że Paracelsus w tej kuli wozi diabła, z którym bez dwóch zdań jest w zmowie.
W czasie licznych podróży towarzyszy Paracelsusowi wzrastający rozgłos i sława - ratuje zdrowie, a często i życie wielu możnych ówczesnego świata uznanych przez ich nadwornych medyków za śmiertelnie chorych. Ponoć skutecznie wyleczył sławnego Erazma z Rotterdamu cierpiącego na podagrę i niedomagania żołądkowe.
Paracelsus jest twórcą tzw. jatroastrologii, jatrofizyki oraz jatrochemii, nowej dziedziny i postaci alchemii, albowiem bardziej niż możliwością uzyskania złota i srebra dzięki transmutancji, czym zajmowali się dotychczas wszyscy alchemicy, zainteresowany był poznaniem właściwości i mocy nowych medykamentów. Interesowała go produkcja lekarstw na bazie chemii, co było w owych czasach prawdziwą rewolucją, ponieważ ówcześni lekarze, jak i cała średniowieczna i wczesnonowożytna farmaceutyka, używali niemal wyłącznie leków pochodzenia roślinnego. Tak więc wprowadzenie i propagowanie przez Paracelsusa leków chemicznych było zapewne najważniejszą z przyczyn konfliktu między nim a środowiskiem medycznym w kraju ojczystym (nazywano go "osłem leśnym z Einsiedeln" lub "zwariowanym baranim łbem"). Miał też "czelność" głosić, iż klasy rządzące i kościelne są klasami próżniaczymi, co przysporzyło mu dodatkowych wrogów. Potępił wszelkie formy ascezy, ale co najważniejsze Paracelsus wystąpił przeciw uległemu i pasywnemu oczekiwaniu na boską opiekę i pomoc - człowiek powinien przecież pomagać samemu sobie, własnymi siłami ochraniać swe życie i tworzyć dla niego odpowiednie warunki.

:: Jak odczytać fałszywe dokumenty i numery VIN
:: DISCOVERY - Zbrodnie, które wstrząsnęły światem
:: Człowiek z Maree
:: Tajemnica Gatton
:: Tutoriale kryminalistyczne

:: NOWE! Puzzle

:: Przygody detektywa Maxa

:: Quiz
:: VIII Edycja Konkursu Wiedzy Kryminalistycznej im. prof. Brunona Hołysta
:: Test wiedzy o historii medycyny
:: Test wiedzy o kryminalistyce i medycynie sądowej
:: Układanka
:: Zagadki kryminalne

"Często o najfajniejszych chwilach w naszym życiu dowiadujemy się od świadków."


GALIEL@WEBGROUP 2005