Rys. - "Kazimierz Jagiellończyk" - Jan Matejko

Kiedy 70-letni Władysław Jagiełło żenił się (po raz czwarty w życiu), nikt raczej nie przypuszczał, że jeszcze doczeka męskiego potomka. Wszyscy przewidywali, że tron po ojcu obejmie jedyne dziecko - córka Jadwiga. Jednakże aż 50-letnia różnica wieku pomiędzy małżonkami nie okazała się przeszkodą i dokładnie 9 miesięcy później urodził się syn.  Trzy lata potem Jagiełło mógł już cieszyć się dwoma męskimi potomkami: Władysławem i Kazimierzem.  

Władysław przyjął koronę węgierską, Kazimierz został królem Polski. Zaś kilkaset lat po śmierci dał początek polskiej wersji legendy o klątwie Tutanchamona.  

W drugiej połowie XV wieku Jagiellończyk wraz z małżonka - Elżbietą Rakuszanką  ufundowali na Wawelu kaplicę pod wezwaniem Św. Krzyża.  Miała to być królewska kaplica grobowa. Nie dane jednak było umrzeć Kazimierzowi w rodzinnym Krakowie.  Zmarł 7 czerwca 1492 roku w Grodnie. Zwłoki przewieziono do Krakowa i 11 lipca pochowano w kaplicy Świętokrzyskiej. Sarkofag króla z czerwonego marmuru wykonany został przez Wita Stwosza i Jorga Hubera. 

W latach 1972/73 postanowiono wykonać  gruntowne prace konserwatorskie w kaplicy Świętokrzyskiej. Wykorzystano więc okazję, aby przeprowadzić badania archeologiczne. Uzyskano także pozwolenie na otwarcie grobów królewskich. 18 maja 1973 roku, przez pustą kryptę Michała Korybuta Wiśniowieckiego dostano się do sarkofagu "Króla królów". 

Od razu rzucało się w oczy, iż grobowiec nie był otwierany od czasu pochówku. Wewnątrz grobu - okropny bałagan. Trumna, która początkowo opierała się na wspornikach metalowych, umocowanych około 80 cm nad posadzka, załamała się i jedna jej cześć spadła na dno sarkofagu. Szczątki Kazimierza wyleciały z środka, leżąc teraz na podłodze wraz z kawałkami zbutwiałej tkaniny oraz trumny. Po wyjęciu króla i dokładnym posprzataniu dna grobu, ukazał się zarys trumny, pozwalający odtworzyć jej kształt. Bardzo przypominał on egipską mumię. 

Rys. "Kazimierz Jagiellończyk" - Marcello Bacciarelli

Przypomnijmy, że Kazimierz zmarł w czerwcu. Zwłoki króla trzeba było przewieść w upale kilkaset kilometrów. Nie znano wtedy lodówek, a tym bardziej ciekłego azotu. Ze zwykłej sosny wykonano trumnę - dłubankę. Nagie zwłoki króla (nie znaleziono najmniejszych śladów bielizny ani butów) złożono do środka i przykryto bardzo drogim materiałem - karmazynowym altembasem. Kazimierzowi w ostatnią drogę dano miecz i drewniane atrapy insygniów królewskich. Wieko szczelnie przyciśnięto metalowymi obręczami. Zwłoki obłożono warstwą niegaszonego wapna. Miało to umożliwić transport na tak dużą odległość. Całość owinięto kilkakrotnie grubą tkaniną nasyconą żywicą, co miało gwarantować szczelność. Produkty rozpadu zwłok, latem, w dobie gdy nie znano antybiotyków, mogły okazać się swoistą "bombą biologiczną". 

Badania kości króla przeprowadzili: prof. Zdzisław Marek oraz prof. Kazimierz Jaegermann.  Oszacowano wzrost monarchy na około 174-179 cm. Symetryczna budowa czaszki nie zaprzecza twierdzić, że Kazimierz był mężczyzną przynajmniej przystojnym. Typ oceniono na armenoidalny (66.5%) z domieszką nordyckiego.

Nie znaleziono żadnych zmian w kośćcu wskazujących na przebyte urazy lub zwyrodnienia chorobowe (oprócz tych związanych w wiekiem - król miał w chwili śmierci 65 lat). Silna guzowatość kości w miejscach, gdzie przyczepione są mięśnie, wskazuje na to, że Jagiellończyk raczej nie był "chucherkiem". Pisano o nim, że prowadził, jakbyśmy dziś nazwali "zdrowy tryb życia". Nie pił alkoholu, dużo się ruszał. Często także korzystał z łaźni (ponoć zwykle w towarzystwie jednej lub dwóch urodziwych młodych dam). Miał również 13-cioro dzieci, choć badania szkieletu jego żony Elżbiety, (które opisujemy w dalszych rozdziałach) wykazały, że ładna to ona nie była. 

18 października 1973 roku odbył się powtórny pogrzeb króla Kazimierza i jego małżonki Elżbiety Rakuszanki w katedrze wawelskiej. Mszę celebrowali Kardynał Karol Wojtyła i Prymas Stefan Wyszyński.  Dwie trumny, dwa proste napisy: Casimirus Rex, Elisabeth Regina. A dzwon Zygmunta wybijał królewskiej parze grobowe tedeum...

Z życia wzięte

Kazimierz Jagiellończyk -  (1427-1492). Młodszy syn Władysława Jagiełły i Zofii Holszańskiej, wielki książę litewski, król polski od 1447 r. 

Otwarcie grobu Kazimierza Jagiellończyka dało początek legendzie o  klątwie króla. Według niej, każdego, kto ośmielił się zakłócić   spokój monarchy,  czeka rychły i smutny koniec. Bezpośrednią przyczyną śmierci uczonych biorących udział w badaniach miały być też podobno bakterie, które odkryto w grobowcu. Prof. dr Bolesław Smyk oraz dr Edward Różycki pobrali z grobu próbki i przeprowadzili ich analizę bakteriologiczną. Niewątpliwym sukcesem badawczym było  ożywienie nieznanych dziś bakterii pochodzących z przed 500 lat. Z kości kolanowej króla wyodrębniono również bakterię o nazwie Aspergillus flavus wytwarzającą substancje rakotwórcze. Próbki, w obawie  przed skutkami rozprzestrzenienia się, po badaniu zniszczono.  Całe zamieszanie opisał Zbigniew Święch w książce "Klątwy, mikroby i uczeni". Osobom, które przestraszą zawarte tam informacje pragnę tylko przypomnieć, że szczęśliwie, zarówno archeolog badający grobowiec - pan Stanisław Kozieł, jak i  prof. Zdzisław Marek analizujący kości króla klątwy na sobie jak na razie nie odczuli. Na pytanie skierowane do S. Koziela i Z. Święcha - w jaki sposób oparli się dzianiu klątwy, w. wymienieni odparli iż ".. staropolskim zwyczajem uodparnialiśmy się w miarę możliwości.." (cytat za prof. Z. Markiem). 

No cóż, jak kiedyś mądrze powiedział prof. Jan Widacki: "... legendzie się ani wierzy, ani nie wierzy. Legendę się opowiada..."

:: Jak odczytać fałszywe dokumenty i numery VIN
:: DISCOVERY - Zbrodnie, które wstrząsnęły światem
:: Człowiek z Maree
:: Tajemnica Gatton
:: Tutoriale kryminalistyczne

:: NOWE! Puzzle

:: Przygody detektywa Maxa

:: Quiz
:: VIII Edycja Konkursu Wiedzy Kryminalistycznej im. prof. Brunona Hołysta
:: Test wiedzy o historii medycyny
:: Test wiedzy o kryminalistyce i medycynie sądowej
:: Układanka
:: Zagadki kryminalne

"Wszystko co żyje pragnie pokoju : w czasie kiedy trawi uplowaną zdobycz"


GALIEL@WEBGROUP 2005