ZBRODNIE, KTÓRE WSTRZĄSNĘŁY ŚWIATEM

(ang. Crimes That Shook The World)

DUSICIEL Z PHOENIX (RPA)

Emisja: 12 czerwca 2007, godz. 22:00

W latach 1996 -1997, północna część przedmieści Durbanu, Phoenix, była terroryzowana przez Sipho Mandla Agmatira Twala, nazwanego "Dusicielem z Phoenix." 31 marca 1999 roku, Twala został skazany za zamordowanie szesnastu kobiet z plemienia Zulu, trzy gwałty i jedno usiłowanie morderstwa - odbywa obecnie karę 506 lat pozbawienia wolności.

Sześciotygodniowe śledztwo, od powołania zespołu dochodzeniowego, do aresztowania Twali, jest najszybszym rozwiązaniem sprawy seryjnego zabójcy w historii tego rodzaju zbrodni.

Historia
31-letni Sipho Twala był spokojnym rolnikiem, żyjącym w małej, trzyizbowej zagrodzie w zuluskiej osadzie Kwa Mashu. Mieszkał tam z matką, siostrą i szwagrem. Inteligentny, władał kilkoma miejscowym językami, ale nie posiadał żadnego wykształcenia. Ukończył zaledwie pierwszy etap szkoły podstawowej i sam nauczył się czytać i pisać.
Opierając się na lokalnych tradycjach, cyklach wegetacyjnych i elementach zuluskiej kultury w ciągu zaledwie roku zamordował 19 kobiet, unikając nie tylko aresztowania, ale też wszelkich podejrzeń. Matka opisywała go jako "normalne dziecko, dżentelmena, który był bardzo pomocny przy pracach przydomowych." Twala był tradycyjnym Zulusem, mieszkającym na przedmieściach rozwijającego się gwałtownie Durbanu.

Zabójstwa
Jak wielu innych seryjnych zabójców, Twala od dzieciństwa fascynował się zabijaniem, ale twierdzi, że dopiero wykonana przez jego dziewczynę aborcja jego dziecka wyzwoliła w nim żądzę realizacji swoich fantazji.

Czarujący, śmiały i wygadany Twala potrafił przekonywać poszukujące pracy kobiety, że jest w stanie załatwić im dobrze płatne zajęcie w okolicy. Jego celem były kobiety z plemienia Zulu. Trafiał do nich, używając lokalnego narzecza, co powodowało, że czuły się pewniej i bezpieczniej. Był w stanie przekonać kobiety, by szły z nim na pola trzcinowe u podnóży góry Mount Edgecombe, w których sąsiedztwie znajdował się jego dom - tam właśnie gwałcił je i dusił.

Pierwsze ofiary zostały znalezione w pozycji leżącej, ze skrępowanymi i związanymi razem nadgarstkami i nogami (w kostkach) - w położeniu, w jakim składuje się świeżo zabite kozy i owce. Kolejne ofiary znajdowane były w pozycji na plecach, skrępowane sznurami, artystycznie wyplecionymi z odzieży poprzednich ofiar. Powtarzający się motyw opaski na głowie i szyi ofiar wskazywał na rozwój fascynacji Twali metodami krępowania ofiar swoich mordów.

Odzież zabitych ofiar stanowiła dla niego trofeum. Dzięki temu właśnie policja była w stanie powiązać zbrodnie ze sobą i sformułować akt oskarżenia. Po powrocie do domu, splatać odzież i bieliznę ofiar w różnego rodzaju sznury i węzły, których następnie używał do krępowania kolejnych ofiar. Miał obsesję na punkcie krępowania i wiązania, do tego stopnia, że z bielizny wiązał specjalne kneble, które umieszczał w ustach nieprzytomnych ofiar.

Jeżeli nie gwałcił kobiety w "tradycyjny" sposób, wiązał ciasno jej nogi i penetrował członkiem szczelinę między udami. Jest to zuluska tradycja, mająca na celu zapobieganie zerwaniu błony dziewiczej, ciąży czy przenoszeniu chorób wenerycznych. Oznacza to również, że w większości przypadków pozostawiał po sobie materiał dowodowy zawierający DNA.

Lokalizacja miejsc mordu i porzucenia ofiar miała dla Twali wielkie znaczenie. Plantacje trzciny cukrowej na Mount Edgecombe, rozpościerające się ponad miastem Durban i wybrzeżem, były dla niego miejscem, gdzie czuł się spokojnie i bezpiecznie. Mówił, że chodzenie po trzcinowych polach wprawiało go w stan transu i wzmagało żądzę zabijania. Czasami przeciągał zwłoki z miejsca zabójstwa na sąsiednie pola, o których wiedział, że będą wkrótce poddane wypalaniu. W ten sposób niszczył pozostawione na ciele ślady.

Nawet po tym, jak pierwsze ciała zostały odnalezione przez policję, Twala czuł się na swoim terenie tak bezpiecznie, że droczył się z detektywami i ekipą dochodzeniową, porzucając ciała w miejscach poprzednich zbrodni. Często z oddali przyglądał się policji, przeczesującej teren w poszukiwaniu dowodów zbrodni, siedząc wygodnie we własnej zagrodzie.

Dochodzenie
Doktor Micki Pistorius, najwybitniejsza psycholog kryminalna w RPA, studentka Roberta Resslera, opracowała profil zabójcy w niecały miesiąc od rozpoczęcia dochodzenia. To był pierwszy profil, jaki doktor Pistorious napisała całkiem samodzielnie w pierwszej osobie, wcielając się w postać zabójcy - praca zajęła jej zaledwie tydzień.
Profil był w 99.9% dokładny, prawie doskonale oddawał cechy osobowości Twali. Jedyną nieścisłością był poziom wykształcenia, który doktor Pistorious oceniła nieco wyżej. Była w stanie powiedzieć, że zabójca i ofiary prawdopodobnie wywodzą się z tego samego plemienia. To z kolei pozwoliło ekipie dochodzeniowej na zawężenie zakresu śledztwa i koncentrację na lokalnych osadach czarnej ludności. Fascynacja Twali krępowaniem i kneblowaniem nieprzytomnych lub martwych ofiar wynikała z jego frustracji i niemożności innego wyrażenia nienawiści do kobiet. Wybierając miejsca zbrodni i porzucenia zwłok w okolicy własnej zagrody, zapewniał sobie możliwość obserwowania z własnego domu poczynań policji i poczucie panowania nad sytuacją.

Szczęśliwie się złożyło, że trzech spośród detektywów z Wydziału Zabójstw i Włamań policji w Durbanie (MURU) uczestniczyło wcześniej w szkoleniu z doktor Pistorius. Do tej pory, Wydział MURU miał głównie do czynienia z rozbojami i zabójstwami przy użyciu broni palnej. Sprawa Dusiciela z Phoenix była dla Durbańskiej policji pierwszym w historii dochodzeniem w sprawie seryjnego zabójcy.

Po odkryciu 10 ciał czarnych kobiet w okolicy białej podmiejskiej dzielnicy i nielegalnej osady czarnych koło Phoenix, detektyw prowadzący, Phillip Veldhuizen zdawał sobie sprawę z konieczności stworzenia grupy zadaniowej. Dla południowoafrykańskiej policji było to bezprecedensowe zadanie. Dochodzenie prowadzone przez zespół trwało zaledwie sześć tygodni, od jego powołania, do aresztowania sprawcy.

Grupa zadaniowa składała się z siedmiu policjantów, którzy od początku stworzyli zespół operacyjny. Zebrali w nim dokumentację dotyczącą każdej z ofiar, starając się odkryć jakieś powiązania lub wspólne cechy.

Policja nawiązała kontakt z doktor Pistorius, która rozpoczęła pracę nad stworzeniem profilu psychologicznego sprawcy. Następnie policjanci odwiedzili wszystkie - sąsiadujące z miejscami zbrodni - posterunki, analizując raporty o zaginięciach i podobne przypadki morderstw z poprzednich lat. Okazało się później, że działania te znacząco przyczyniły się do rozwiązania sprawy.

Materiał dowodowy
Zespół zadaniowy policji miał również za zadanie śledzić ruchy zabójcy, pozyskiwać materiały dowodowe i lokalizować zwłoki. Problem polegał na tym, że pola trzciny cukrowej, na których znajdywano ciała były bardzo gęsto zarośnięte i roiły się od owadów, szczurów, jadowitych węży, itp. Pola te są po zbiorach wypalane, co dodatkowo utrudniało dochodzenie na miejscach zbrodni i stwarzało presję czasu.

W miarę postępowania zbiorów na polach trzciny, odnajdywane były kolejne ciała (dwóch kobiet na przestrzeni czterech tygodni). Ostatnie przypadki podsunęły policjantom nowy pomysł. Bratem jednej z kobiet był policjant, który w czasie swojej służby miał za zadanie pilnowanie prosektorium, ponieważ personel laboratorium kryminalistyki i prosektorium akurat strajkował. Policjant rozpoznał swoją siostrę po ubraniach. Ten traumatyczny moment stał się dla zespołu dochodzeniowego przełomem, ponieważ udało się odtworzyć ostatnie chwile życia kobiety. Zdano sobie sprawę, że wszystkie zabite kobiety zostały zwabione obietnicami pracy.

Z powodu strajku personelu prosektorium, policjanci z grupy zadaniowej, bez odpowiedniego przeszkolenia i doświadczenia, zmuszeni byli asystować przy sekcjach zwłok, pobierać biologiczny materiał dowodowy i pomagać przy czynnościach "chirurgicznych." Musieli również na zmianę pilnować zwłok, tak by nikt nie dostał się do materiału dowodowego. Stanowiło to dodatkowe bardzo poważne obciążenie dla wszystkich siedmiu oficerów.

Każde odnalezione zwłoki, z których pobierano próbki DNA, wymagały ściągania specjalnego zespołu specjalistów medycyny sądowej z Pretorii. Ostatnie znalezione ciała nie były w zaawansowanym stopniu rozkładu, a pola, na których je odnaleziono nie zostały jeszcze wypalone. Pozwoliło to na pozyskanie próbek nasienia pozostawionych przez zabójcę na nogach związanych kobiet. Był to kolejny przełom w sprawie. Próbki te porównano do tych pobranych w 1994 roku przy okazji dochodzenia w sprawie o gwałt.

W 1994 roku, Twala został oskarżony o gwałt i aresztowany. Jednakże ofiara zniknęła zanim doszło do rozprawy. Opis tej sprawy dokładnie pasował do profilu stworzonego przez doktor Pistorius - detektywi mieli wreszcie nazwisko i opis podejrzanego.

Afrykańskie upały i wypalanie pól po zbiorach spowodowały, że to co pozostało z ciał większości ofiar nie wystarczało, by je zidentyfikować. Zniszczone zostały także wszelkie ślady. Mimo braku oczywistych dowodów, w oparciu o podobny sposób krępowania i użyte przez mordercę sploty, a także poprzez kneble, odnajdywane w okolicach twarzy i szczęk zniszczonych szkieletów ofiar - policjanci doszli do wniosku, że przypadki są ze sobą powiązane.

Detektyw Bushy Singh otrzymał zadanie wytropienia Twali. To trudne zadanie w kraju, w którym tylko niewiele czarnych plemion rejestruje swoich członków, ludność intensywnie migruje w poszukiwaniu pracy, osady nie mają adresów i brak jest infrastruktury drogowej czy też łączności telefonicznej. Policja nie dysponowała też aktualną fotografią sprawcy.

W osadzie Zulusów takiej jak Kwa Manshu, wszelkie próby bezpośredniego poszukiwania czy nawet wypytywania mieszkańców są wykluczone, ze względu na nieufne, a nawet wrogie podejście Zulusów do policji. Afrykanin azjatyckiego pochodzenia, detektyw Singh, miał lepsze "dojście" do czarnoskórych informatorów niż jego biali koledzy. Dysponował siatką "wtyczek" i "kurierów." Prawie 70% dochodzeń w sprawach morderstw w RPA rozwiązywano w tym czasie w oparciu o płatne informacje od siatki ulicznych informatorów i zatrudnianych przez policję "wywiadowców."

Niestety nazwisko Shipo Twala jest bardzo popularne w tym regionie i zespół wykonał fałszywy ruch, kiedy jeden z informatorów powiedział detektywowi Singhowi, że zna człowieka imieniem Twala, który pasuje do opisu. Natychmiast ściągnięto z Pretorii ekipę kryminalistyczną oraz doktor Pistorious. Jednak nie doszło do aresztowania, ponieważ wskazany podejrzany okazał się być 18-latkiem i nie miał nic wspólnego z zabójstwami. W tzw. międzyczasie znalazło się stare zdjęcie Twali, z okresu dochodzenia w sprawie o gwałt z 1994 roku. W ten sposób Sipho Agmatir Twala został ostatecznie namierzony.

Aby uniknąć zamieszek, wynikających z wejścia policji na tereny plemienne, podjęto decyzję o aresztowaniu w nocy. Z tego też powodu została wezwana specjalna jednostka bezpieczeństwa wewnętrznego. Tego typu jednostki funkcjonują wyłącznie w RPA i są zbliżone do znanych w innych krajach oddziałów do zwalczania demonstracji i niepokojów publicznych (typu ZOMO czy SWAT). Oddziały te powstały pierwotnie w okresie apartheidu i miały za zadanie interweniować w sytuacjach zamieszek i politycznego niepokoju.

Jednostka specjalna wkroczyła na teren osady wczesnym rankiem dnia 29 sierpnia i aresztowała Twalę, jego matkę, siostrę oraz szwagra. Zespół musiał zaczekać na wschód słońca, tak by przy dziennym świetle detektywi, zespół specjalistów kryminalistyki i Dr Pistorious mogli rozpocząć analizę materiałów dowodowych, w tym również całej góry części damskiej odzieży - jej ilości nie można było uzasadnić mieszkaniem w tym miejscu dwóch kobiet. Na podwórku, przed domostwem Twali znaleziono próbki węzłów, lin i pętli, na których Twala trenował wiązanie, mając jednocześnie rozległy widok na miejsca swoich zbrodni.

Dzięki analizie próbek DNA, policji udało się powiązać Twalę z jego trzema ostatnimi zbrodniami. Zgodnie z przepisami kodeksu karnego RPA, dowody te były wystarczające, by oskarżyć Twalę za wszystkie zbrodnie, ale śledczy postanowili uzyskać od niego pełne zeznanie. Ponownie wkroczyła tu doktor Pistorious, która przygotowała obszerne wskazówki dotyczące technik przesłuchiwania Twali, oparte na jego profilu psychologicznym. Jej sugestie obejmowały nawet wygląd celi przesłuchań i sposób zadawania pytań - podstawą do ich sformułowania były informacje zebrane w jego domostwie. Celem było jak najszybsze "złamanie" mordercy.
Twala złożył pełne zeznania po 45 minutach przesłuchania.

Rozprawa
Pierwsza ofiara, której udało się przeżyć gwałt i usiłowanie zabójstwa w 1994 roku była dla oskarżenia kluczem do całej sprawy. Linia oskarżenia wydała się być zagrożona, kiedy okazało się, że odnalezienie ofiary i sprowadzenie jej do sądu jest niemożliwe. Kobieta od czasu napadu wielokrotnie zmieniała pracę i przeprowadzała się. Ze względu na brak adresów kontaktowych, ograniczenia czasowe i brak infrastruktury drogowej w okolicach jej wioski, kontakt był bardzo utrudniony. Detektyw Bushy Singh musiał zamówić specjalny wojskowy śmigłowiec, którym udał się do jej wioski. Na miejscu, dowiedział się, że kobieta przeprowadziła się ponownie do Durbanu. Detektyw Singh musiał bardzo szybko wrócić do miasta i odnaleźć kobietę, która miała tego samego dnia stawić się w Sądzie Najwyższym w Durbanie.

W czasie procesu zeznania składały również matka i siostra Twali. Kobiety twierdziły, że nic nie wskazywało na to, że to Twala popełniał zbrodnie, mimo olbrzymiej ilości dowodów znalezionych w ich domu. Jego matka powiedziała: "On nigdy nie zmieniał swojego zachowania. Czasami nawet potępiał te zbrodnie i wyrażał nadzieję, że sprawca zostanie szybko ujęty."
W dniu 31 marca 1999 roku, sędzina Vivienne Niles-Duner z Sądu Najwyższego w Durbanie orzekła winę Twali w szesnastu morderstwach i dziesięciu gwałtach, a także w jednym usiłowaniu zabójstwa i siedmiu napaściach na tle seksualnym.

Dr Pistorius podjęła bezprecedensową decyzję, rekomendując dożywotnią karę więzienia dla Twali. Zwróciła również uwagę na całkowity brak skruchy ze strony sprawcy. Według doktor Pistorious, Twala nie był człowiekiem, który nadawałby się do rehabilitacji, ponieważ już od dziecinnych lat fantazjował na tematy morderstw. Bycie zabójcą było nieodłącznym elementem mrocznej psychiki Twali i żadna terapia nie byłaby w stanie powstrzymać go przed realizacją tych pragnień i fantazji.

Twala został skazany na 506 lat pozbawienia wolności, to drugi najdłuższy wyrok tego typu wydany przez południowoafrykańskie sądownictwo. Siph Agmatir Twala uśmiechał się w czasie ogłoszenia wyroku i nigdy nie wyraził skruchy za popełnione czyny.

UCZESTNICY ZDARZEŃ
Najkrótsze w historii, zakończone sukcesem śledztwo w sprawie seryjnego mordercy przeprowadzone było przez najmniejszy zespół zadaniowy. Składał się zaledwie z siedmiu pracowników Departamentu Zabójstw i Włamań Policji w Durbanie, którzy w pełni wykorzystali wszelkie dostępne zasoby południowoafrykańskiej policji.

Prowadzący śledztwo - nadkomisarz Philip Veldhuizen - już na samym początku śledztwa zdał sobie sprawę z tego, że będzie potrzebował pomocy. Ściągnął oficerów i asystentów z innych zespołów, realizując również nietypowe dla policji zadania, wymuszone przez strajk personelu prosektorium.

Dr Micki Pistorius, szefowa Zespołu Psychologii Dochodzeniowej południowoafrykańskiej policji, zidentyfikowała kluczowe poszlaki, które pomogły policji ująć mordercę.

Nadkomisarz Alan Alford koordynował pracę innych departamentów i zespołów policji i wykorzystanie ich umiejętności i zasobów, od zespołu psów tropiących, wykorzystanego do odnajdywania kolejnych ciał i dowodów, po zorganizowanie współpracy z zespołem specjalistów kryminalistyki z Pretorii. Specjaliści ci przebywali każdorazowo 1200 km do Durbanu, aby zbadać kolejne odkrywane w śledztwie zwłoki. Alford organizował również prace zespołu rekonstrukcji twarzy, zniszczonych przez ogień lub rozłożonych ciał ofiar.

Detektyw Bushy Singh zabezpieczał miejsca zbrodni do momentu przybycia patologów i specjalistów medycyny sadowej i kryminalistyki. To właśnie detektyw Singh zdołał zlokalizować Twalę i dokonać aresztowania przy pomocy specjalnego oddziału interwencyjnego południowoafrykańskiej policji.

"Zbrodnie, które wstrząsnęły światem"
Premiera: 8 maja godz. 22.00
Kolejne odcinki: każdy wtorek o 22:00 na kanale Discovery Channel

:: Jak odczytać fałszywe dokumenty i numery VIN
:: DISCOVERY - Zbrodnie, które wstrząsnęły światem
:: Człowiek z Maree
:: Tajemnica Gatton
:: Tutoriale kryminalistyczne

:: NOWE! Puzzle

:: Przygody detektywa Maxa

:: Quiz
:: VIII Edycja Konkursu Wiedzy Kryminalistycznej im. prof. Brunona Hołysta
:: Test wiedzy o historii medycyny
:: Test wiedzy o kryminalistyce i medycynie sądowej
:: Układanka
:: Zagadki kryminalne

"Jeżeli myślisz, że idzie dobrze - na pewno nie wiesz wszystkiego" - prawo Murphiego


GALIEL@WEBGROUP 2005