W roku 1867 pani Agnieszka z Grotów Żychowiczowa była już kobietą, jak to się mówi, posuniętą w latach, gdyż liczyła sobie wiosen 83. Była również osobą majętną, ale skąpą i chyba o trudnym charakterze. Pieniądze trzymała w papierach wartościowych i gotówce.
2 października 1867 r. pani Agnieszka pakowała swoje kufry przed przeprowadzką. Jej uciążliwy charakter sprawił, że dotychczasowi gospodarze wynajmujący jej pokój na ulicy Szpitalnej w Krakowie, poprosili ją o zmianę miejsca zamieszkania. Żychowiczowa miała już wynajęte inne mieszkanie. Niestety przeprowadzić się do niego nie zdążyła.

Rys. - "Dr Leon Blumenstok"

3 października rano policja otrzymała zgłoszenie o znalezieniu zwłok staruszki we własnym łóżku. Krwawe plamy, widoczne na pościeli i ciele denatki, wykluczały śmierć z przyczyn naturalnych. Prokuratura wezwała na miejsce zbrodni lekarza policyjnego Palecznego, sędzię śledczego Linertha oraz autorytet sądowo - lekarski, dr Leona Blumenstoka, wówczas liczącego lat 29 i zaczynającego swoją drogę jako eksperta sądowego. Natychmiast przeprowadzono dokładne oględziny.
Aby dostać się do pokoju pani Agnieszki trzeba było przejść przez salon. Pokój nosił ślady plądrowania. Zmarła leżała na łóżku, ubrana w koszulę, na której było widać krwawe plamy na prawym obojczyku. Skroń zmarłej była zakrwawiona i nabrzmiała. Nad szwem łuskowym ukazała się rana darta o długości około jednego cala. Na szyi widoczne kilka plam ciemnoczerwonych. W zaciśniętych palcach znaleziono włosy, większość siwych, lecz również trzy brunatne. Włosy zabezpieczono do dalszych badań. Dłonie i przedramiona wykazywały ślady obrony. Niestety, nie zrewidowano osób przebywających wówczas w domu.

Sekcję wykonali dr Paleczny oraz oczywiście dr Blumenstock. Jako przyczynę śmierci podano uduszenie i udar mózgowy spowodowany zadanymi obrażeniami głowy. Przyjęto najbardziej prawdopodobną wersje wydarzeń:
Żychowiczowa została napadnięta we śnie, ale próbowała się bronić. Morderca prawą ręką złapał ją za gardło, a lewą uderzył najpierw w lewą skroń, a gdy staruszka odwróciła głowę, ponownie bardzo silnie w prawą skroń. Możliwe, iż chwyciła zbrodniarza za rękę, lub próbowała się bronić, bowiem siniak na śródręczu wskazywał na jeszcze jedno uderzenie.
Mając już odpowiedź na pytanie: jak zabito Żychowiczową, pozostawało znaleźć odpowiedź na pytanie: kto zabił. Dokładne oględziny miejsca zdarzenia udowodniły, iż sprawca mógł dostać się do pokoju staruszki tylko przez drzwi z salonu, gdzie spał syn gospodarzy. Drugie drzwi wiodące do pokoju były zamknięte od wewnątrz na haczyk. Okno było zbyt wysoko, aby wejść prze nie bez drabiny. Ulica zaś była ruchliwa i dobrze oświetlona a na tynku nie znaleziono najmniejszych śladów przystawania drabiny Na parapecie leżało mnóstwo drobiazgów, a okno nie nosiło śladów gwałtownego otwierania od zewnątrz. Skrupulatny śledczy, aby wykluczyć jakąkolwiek możliwość dostania się mordercy z zewnątrz, sprawdził eksperymentalnie czy nie da się wejść przez komin. Odrzucono tę możliwość.
Wnioski nasuwały się same: mordercy trzeba było szukać wśród domowników.
Domniemania takie wywołały wśród społeczeństwa Krakowa szok. Właściciele kamienicy - rodzina Krotowskich o szlacheckich korzeniach, była w Krakowie znana, wywodziło się z niej wielu prawników i osób związanych z wymiarem sprawiedliwości. Podejrzenia padły na Mieczysława Krotowskiego, syna właściciela, który wówczas spał w salonie.
Był on człowiekiem, lekko mówiąc, lekkomyślny. Jako jedyny z braci nie ukończył szkoły. Po upadku powstania styczniowego w którym brał udział, prowadził życie bawidamka i lwa salonowego. Oczywiście nie za swoje pieniądze. Tonąc po uszach w długach próbował rozwiązać problemy finansowe bogatym ożenkiem. Jednak ojciec potencjalnej panny młodej wykazał się dużą dozą zdrowego rozsądku, wymagając aby przyszły zięć się ustatkował.
Dr Blumenstock przeprowadził badanie podejrzanego. Stwierdził na prawej ręce zadrapania mogące pochodzić od paznokci Agnieszki oraz zmierzył szerokość bruzd na szyi denatki i szerokość palców Mieczysława. Pasowały. Jednak badania porównawcze włosów znalezionych w ręce denatki nie dały wyniku rozstrzygającego. Nie znaleziono także narzędzia zbrodni.
Tak wiec proces rozpoczęty w lutym 1868 roku opierał się prawie wyłącznie na poszlakach. Głównymi punktami potwierdzającymi oskarżenie były:

  1. Fakt, iż oskarżony znajdował się salonie i nikt inny nie był w stanie dostać się do pokoju denatki nie "wpadając" na niego.
  2. Fakt, że był w poważnych tarapatach finansowych.
  3. Znaleziono u Mieczysława wytrych, którymi mógł otwierać szuflady i kufry staruszki.
  4. Zrabowane listy zastawne znaleziono na piecu w salonie, gdzie spał Krotowski.
  5. Udowodniono, iż przed 2 października 1867 roku Krotowski był bez grosza, zaś niedługo potem posiadał większą ilość gotówki.
Ale pojawiały się wątpliwości, np. dlaczego Mieczysław miałby zamordować Agnieszkę, skoro mógł po prostu okraść ją podczas snu. Teorii, iż Żychowiczowa obudziła się i dlatego zginęła, przeczyła ekspertyza sadowo-lekarska, w której jasno sprecyzowano, iż została zaatakowana we śnie. Dziwna też była pozycja w jakiej dokonano (według ekspertów) morderstwa. Zbrodniarz stoi za głową ofiary, dusząc ją prawą ręką i bijąc przedmiotem trzymanym w lewej. Dla osoby praworęcznej nie jest to najwygodniejsza pozycja. Blumenstock tłumaczył ją chęcią uniknięcia mordercy stania przodem do okna. Ale na parapecie leżała zwinięta kołdra, tak więc mordercy widać by nie było.
Pomimo braku bezpośredniego dowodu sąd 6 marca 1868 roku uznał Mieczysława Krotowskiego winnym morderstwa Agnieszki Żychowiczowej. Skazał go na 18 lat ciężkiego więzienia. Zarówno obrona jak i oskarżenie odwołały się od wyroku. 6 maja 1868 roku Wyższy Sąd Krajowy Karny w Krakowie ponownie uznał Krotowskeigo winnym i skazał na 20 lat ciężkiego więzienia. Wyrok podtrzymał Najwyższy trybunał Sądowy w Wiedniu.


Skomentuj artykuł na forum

:: Jak odczytać fałszywe dokumenty i numery VIN
:: DISCOVERY - Zbrodnie, które wstrząsnęły światem
:: Człowiek z Maree
:: Tajemnica Gatton
:: Tutoriale kryminalistyczne

:: NOWE! Puzzle

:: Przygody detektywa Maxa

:: Quiz
:: VIII Edycja Konkursu Wiedzy Kryminalistycznej im. prof. Brunona Hołysta
:: Test wiedzy o historii medycyny
:: Test wiedzy o kryminalistyce i medycynie sądowej
:: Układanka
:: Zagadki kryminalne

"Jak tam było, tak tam było, ale jakoś było - jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było." - Szwejk


GALIEL@WEBGROUP 2005